Stałam sobie na jakiejś ścieżce z trójką osób, które idą na pizze. Brakowało tylko jednej osoby, czyli Łukasza.. Zaraz było widać jak biegnie w naszą stronę, przebiegając ulice prawie auto go pierdolnęło.
-Ty widzisz jak biegniesz?-odezwałam się niechętnie, a ten tylko pokręcił głową na nie.
-To idziemy.-powiedziała Marika i ruszyła pierwsza, ja jak zwykle z tyłu kopiąc jakiegoś kamienia..ciekawe zajęcie, chociaż robię tak zawsze odkąd pamiętam. Wiem, że pizzeria do której idziemy jest trochę daleko więc kamienia mogę se kopać ile chce i właśnie wtedy wypadł mi na drogę.. kurwa..no może uda mi się go jakoś zabrać..ryzyko jest fajne, może przy okazji auto mnie przejedzie i zostanę plackiem? Dobra nie ważne.. Powoli zaszłam na drogę i dużym zamachem kopnęłam kamienia, którym trafiłam w nogę Łukasza. Ten się odwrócił i zobaczył mnie na środku drogi, kurwa tylko kamienia kopałam nie chce się zabić..
-Ciężarówka kurwa!-wydarł się, a ja uciekłam na chodnik, lubię ciężarówki chętnie poznam je bliżej. Po kilku minutach byliśmy na miejscu, no prawie, chyba na miejscu.. zresztą nie znam się Marika nas prowadziła nie ja.
-Dobra to tutaj.-powiedziała zatrzymując się
-Idźcie na drugie piętro, a ja zamówię żarcie.-dodała po chwili,a my jak psy poszliśmy na te drugie piętro. Było tam dużo miejsca i co najważniejsze nikogo tam nie było. Poszłam do jakiegoś okna i się przez nie wychyliłam.. jak wysoko..wtedy też przybyła Marika z żarciem.
-Gdzie masz picie?-zapytałam.
-Po co ci picie? Już chcesz pić?
-Ale nie chodzi mi o to.. o picie.. wode? Soczek?-mruknęłam, a ta znowu zniknęła..mam nadzieje, że poszła po to picie, a nie do kibla. Zresztą pójdę sprawdzić gdzie poszła..na tym górnym piętrze za rogiem jest kiblem, a ona tam znikła.. Wbiłam do tego kibla i zaczęłam jej szukać i wtedy drzwi trzasnęły i chyba się zamknęłam w sraczu..
-Japierdole..-szepnęłam do siebie próbując otworzyć drzwi. Po chwili szarpania się z drzwiami postanowiłam dać sobie spokój. Może ktoś mnie uratuje? Nie oni nawet nie wiedzą że zamknęłam sie w sraczu. Po chwili zauważyłam jakiś klucz na ziemi, fajnie jak będzie to klucz do otworzenia tych drzwi. Hyh tylko kochany klucz wyśliznął mi się z rąk i upadł na ziemie, potem go kopnęłam i jest po drugiej stronie drzwi..
-NIEEE!-wydarłam się na całe drugie piętro. Głupie drzwi..wyjebałabym je teraz..nie stop za dużo klniesz Kaya..W tym momencie kiedy chciałam kopnąć drzwi klucz wrócił na moją stronę..magia? Wzięłąm go ostrożnie i otworzyłam drzwi..
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz